Przepraszam, że ostatnio trochę
Was zaniedbuję. Niby tylko winni się tłumaczą, więc może czuję się winna, bo
chcę się Wam wytłumaczyć. Nie raz i nie dwa informuję Was o zmianach, jakie
zachodzą w moim życiu. Czasami wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Nie
inaczej jest i tym razem. Szykuję się do zmiany miejsca zamieszkania i podjęcia
nowych wyzwań. Szczegółów nie zdradzę,
ponieważ wolę poczekać aż wszystko zostanie ustalone i przypieczętowane etykietą „Done!”.
O czym chcę opowiedzieć dzisiaj?
Czas na trochę psychologii! Niektórzy
ludzie (w tym ja) mają ogromną potrzebę zamykania, kończenia i wyjaśniania.
Nierealizowane projekty wiszą nad nimi (nami) niczym nękające zjawy, a
niewyjaśnione w kłótni kwestie powodują coś na kształt duszności. Jest to tzw. potrzeba domknięcia poznawczego, czyli wewnętrzny
przymus doświadczania efektu końcowego i wiążące się z tym napięcie przy
sprawach niedokończonych.